Dlaczego wybrałem Plymouth?

Każdy z nas potrzebuje miejsca zwanego domem. Miejsca, do którego możemy wracać… Dotychczas mieszkałem w Warszawie, Bristolu i Londynie, ale żadne z tych miejsc nie odpowiadało mi.

Wychowałem się w Warszawie, od dłuższego czasu miałem dziwne uczucie, że już tu nie pasuję. Życie w zakorkowanej stolicy, gdzie wszyscy gdzieś ciągle pędzą bywa męczące. Z dzieciństwa pamiętam, że sąsiedzi znali się bardzo dobrze. Przypominam sobie, że rodzice i babcie mogły bez problemu zapukać do sąsiadki i wpaść na kawkę i ploty. Dziś społeczeństwo Warszawy wyalienowało się do tego stopnia, że nikt już nie wie, kim jest sąsiad z piętra niżej. Relacje międzyludzkie stały się poprawne i oziębłe. Życie w wielkim mieście przestało mi odpowiadać.

Nigdy też nie ciągnęło mnie w innego rodzaju skrajność, czyli życie na wsi – gdzieś na odludziu. Malowniczy wiejski domek może być dobry na urlop, może być również świetnym pomysłem na romantyczny weekend we dwoje, ale brak miejskiej infrastruktury – kawiarni, kin, teatrów, wystaw sztuki, ciekawych ludzi i dobrze zaopatrzonych sklepów – to coś, czego na pewno brakowałoby mi w perspektywie czasu.

Co nowego u "konkurencji" ;)?

Zobacz: agregator blogów finansowych (i nie tylko finansowych...)

Londyn:

Mieszkając krótko w Londynie, czułem się przytłoczony jeszcze bardziej niż w Warszawie. To ogromna metropolia, która nigdy nie śpi. Centrum przypomina mrowisko przeplatające się zabieganymi mieszkańcami i turystami z najróżniejszych zakątków świata. Idąc po ulicy można usłyszeć chyba każdy język świata.

To miejsce, gdzie nowoczesne budowle wydzierają nachalnie urok dawnej architekturze, gdzie obrzeża toną w śmieciach, zamieniając się w przygnębiające slumsy. Metro jest imponujące – ogromne i świetnie zorganizowane, ale równocześnie zatłoczone do tego stopnia, że podróż nim bywa bardzo uciążliwa. To wszystko może odpowiadać osobom kochającym zgiełk, ale dla mnie życie w Londynie było po prostu niemożliwie męczące.

Bristol:

Bristol to spore miasto, o którym nie mogę powiedzieć nic złego, ale także nic oszałamiająco dobrego. Właściwie można czuć się tutaj dobrze. Znajdziesz tu dużo atrakcji, parków, sklepów, klubów, restauracji, pubów i czego tylko dusza zapragnie. Jest dobrze skomunikowane z Londynem, przebiega tędy kolej, jest również międzynarodowe lotnisko zapewniające dobre połączenia z Polską. Osoby lubiące nocne imprezowe życie na pewno nie będą zawiedzione.

Nie jest to miejsce, w którym znajdziesz pracę od ręki, tak jak w Londynie, ale dla osoby wytrwałej w poszukiwaniach i dobrze posługującej się językiem angielskim, zawsze coś się znajdzie. Ponieważ miasto jest dość rozległe to najlepiej poruszać się po nim samochodem lub komunikacją miejską. Nie jest również jakoś strasznie zakorkowane – owszem zdarzają się korki w godzinach wyjazdu do pracy i w czasie powrotów, ale jest znośnie. Początkowo myślałem, że tu właśnie zamieszkam na stałe – było to miejsce, które wybraliśmy na cel emigracji z ex partnerką. Gdy nasze drogi ostatecznie się rozeszły, nie chciałem mieszkać dłużej w Bristolu.

Jeśli będziesz kiedyś w okolicach Bristolu, to polecam odwiedzić Weston-super-Mare. Jest to małe, malownicze miasteczko – zbyt małe dla mnie. Latem można spędzić tu romantyczny weekend, dzieci znajdą tu również wiele atrakcji, np: coroczny pokaz rzeźb z piasku, do tego jazdę na ośle, przeróżnych huśtawkach, skoki na trampolinie i pyszne lody.

Miasteczko jest bardzo ładne, niestety w czasie gdy tam byłem wszędzie w centrum stały rusztowania i nie było sensu robić zdjęć. Szkoda, bo byłoby co fotografować. Niestety, „morze” to właściwie błoto ;) …chociaż idąc w stronę wzgórza widocznego na zdjęciach, znajdziemy dogodne miejsce do pływania, nie tylko po Warszawsku – brzuchem po piasku błocie.

Pamiętam, że mieszkając w Polsce, bardzo chciałem osiedlić się w okolicach trójmiasta. Zawsze ciągnęło mnie nad morze – uwielbiam pływać i chyba nigdy mi się to nie znudzi.

Pamiętam, że jednym z moich rozpatrywanych celów emigracji do Wielkiej Brytanii było miasto Plymouth, ale moja ex partnerka nigdy nie była freelancerem i stwierdziliśmy, że prawdopodobnie ciężko byłoby znaleźć jej stałą pracę w Plymouth. Z jednej strony nic co widziałem w Wielkiej Brytanii, nie zrobiło na mnie wrażenia tak dużego, że stwierdziłbym:

WOW! To jest to! Tak, uwielbiam to miejsce, podoba mi się tu i chcę tu mieszkać!

 

Z drugiej strony nie chciałem również wracać na stałe do Polski. Podoba mi się styl życia wyspiarzy i wielokulturowość Wielkiej Brytanii. Podoba mi się, że ludzie są tu bardziej wyluzowani, bardziej zadowoleni z życia, przyjaźni i otwarci. Tego brakowało mi w obecnej Polsce. Nie chciałem z tego rezygnować! Postanowiłem, że pojadę do Plymouth i to była jedna z najlepszych decyzji, jaką podjąłem w życiu. Zakochałem się w tym miejscu! Zaraz przekonasz się dlaczego :)

Dogodna lokalizacja

plymouth-lokalizacja

1. Bristol i Londyn – ważne miejsca na mapie

Bristol to miasto gdzie mieszka i uczy się moja córka. Oddalone jest od Plymouth o ok.120 mil. Podróż MegaBusem lub NationalExpressem kosztuje 10-20 funtów (w zależności od terminu rezerwacji biletu) i trwa niecałe 3,5 godziny. Kolejnym istotnym punktem jest międzynarodowe lotnisko w Bristolu, z którego być może będę musiał korzystać.

Mimo iż Londyn to miasto do którego niechętnie zaglądam, to wiem, że i tak mnie to nie ominie. W Londynie odbywają się wszystkie istotne dla mnie szkolenia, znajduje się tam również lotnisko zapewniające połączenia międzynarodowe w znacznie szerszym zakresie niż lotnisko w Bristolu. Do Londynu z Plymouth można dostać się MegaBusem lub NationalExpressem i również kosztuje to jedynie 10-20 funtów.

2. Piękna Kornwalia na wyciągnięcie ręki

Kornwalia to przepiękny region w Wielkiej Brytanii, osobiście uważam, że najpiękniejszy w całym UK. Piaszczyste plaże, dzikie krajobrazy, wrzosowiska, długa i urozmaicona linia brzegowa oraz łagodny klimat to najważniejsze zalety tego turystycznego regionu. Średnia najniższa temperatura w zimie to 5 st. Celsjusza, natomiast latem ok. 20 st. Celsjusza.

Miasto Newquay słynie z bardzo dobrych warunków do surfingu, a z Penzance możemy wybrać się promem lub awionetką na Wyspy Scilly. Niestety poza branżą turystyczną i bujną przyrodą nie kwitnie tu nic – Kornwalia to najbiedniejszy region Wielkiej Brytanii.

Plymouth leży na pograniczu Devon i Kornwalii, jest doskonałą lokalizacją dla każdego, kto chce mieszkać i pracować w dobrze rozwiniętym mieście, ale jednocześnie chce mieć na wyciągnięcie ręki wszystkie atrakcje Kornwalii.

3. Do Francji lub Hiszpanii na half term?

Halftermy to okresy, gdy dzieci w Wielkiej Brytanii mają dłuższe przerwy w trakcie roku szkolnego. Trwają one przeważnie tydzień lub dwa. Szkoda byłoby nie wykorzystać tego czasu na pokazanie córce kawałka Europy. Można to zrobić bez pośpiechu i wygodnie zarazem, poruszając się po Francji i Hiszpanii własnym samochodem. Transport auta zapewni międzynarodowa przeprawa promowa Brittany Ferries. Z Plymouth możemy dostać się promem do Roscoff we Francji lub miasta Santander w Hiszpanii. Dzięki tym połączeniom Plymouth jest również miejscem, gdzie spotkać możemy w sezonie letnim wielu turystów z Francji i Hiszpanii. Co ciekawe, również wielu turystów z Niemiec upodobało sobie Plymouth jako miejsce na wypoczynek.

 Plymouth – tu mam wszystko!

Plymouth to raj dla osób, które kochają aktywności wodne. Plaże są niestety kamieniste i wchodzenie do wody bez specjalnych butów wygląda nieco komicznie – jak taniec pijanej czapli :), ale nawet to nie jest wstanie zniechęcić amatorów pływania – a na pewno nie mnie :). W okolicy Devils Point znajduje się betonowy basen, z którego chętnie korzystają najmłodsi. Liczne mariny w Plymouth przepełnione są prywatnymi jachtami i motorówkami.

Osoby zainteresowane wędkowaniem i nurkowaniem również mogą czuć się usatysfakcjonowane. Nie tylko dlatego, że jest to miejsce, gdzie ryba bierze wyjątkowo dobrze. Nie tylko dlatego że podmorska flora i fauna jest bardzo urozmaicona. Również dlatego, że w Plymouth znajdują się jedne z lepiej wyposażonych sklepów dla wędkarzy i nurków w Wielkiej Brytanii.

Poza atrakcjami turystycznymi i rekreacyjnymi miasto oferuje bardzo dobrą infrastrukturę miejską – znajdziemy tu wiele marketów, w tym także znany z Polski Lidl, do tego kino, teatr, liczne wystawy sztuki, kawiarnie restauracje, centrum handlowe – wszystko, czego potrzebują mieszkańcy dobrze rozwiniętego miasta. Komunikacja miejska dojeżdża praktycznie w każdy zakątek miasta, chociaż można przejść je piechotą z jednego krańca w drugi praktycznie w ciągu 1-2 godzin.

Plymouth to miasto studenckie. Tutejszy uniwersytet oferuje kształcenie w kierunkach takich jak:

  • ARCHITECTURE, DESIGN, BUILDING & CONSTRUCTION
  • ART, DESIGN, MEDIA & PERFORMANCE
  • BIOLOGICAL, HEALTH, CHEMICAL & AGRICULTURAL SCIENCES
  • BUSINESS, LAW, LOGISTICS & MANAGEMENT
  • COMPUTING, MATHEMATICS & STATISTICS
  • EDUCATION & TEACHING
  • ENGINEERING & ROBOTICS
  • HEALTH & SOCIAL WORK
  • HOSPITALITY, TOURISM, SPORT & LIESURE
  • HUMANITIES & LANGUAGES
  • MARINE, EARTH, GEOGRAPHY & ENVIRONMENT
  • MEDICINE, DENTISTRY, BIOMEDICAL & HEALTHCARE SCIENCES
  • PSYCHOLOGY & SOCIAL SCIENCES

Do Plymouth przybywa co roku ogromna liczba młodych ludzi, nie tylko z Wielkiej Brytanii, ale również z zagranicy. To sprawia, że miasto tętni pozytywną energią, a życie nocne jest tu równie barwne – jak w większych miastach Wielkiej Brytanii.

Osoby zainteresowane inwestowaniem w nieruchomości na wynajem dla studentów być może znajdą tu podatny grunt dla swoich pieniędzy.

Idąc z miasta, w stronę Devils Point, natkniesz się na przystanek promowy. Stąd możesz udać się do Cremyll i Mount Edgcumbe House and Country Park (to już Kornwalia). Przeprawa promem trwa 10 minut i kosztuje £1.30 za osobę dorosłą, £0.65 za dziecko i tyle samo za rower. Dzieci poniżej 5 lat płyną za darmo. 

To miejsce zachwyca nie tylko bujną i zadbaną roślinnością. To doskonałe miejsce na zorganizowanie pikniku, znajdziesz tu również 2 plaże, atrakcyjne szlaki rowerowe i świetne tereny do biegania. Malownicza okolica przyciąga nowożeńców wybierających to miejsce na sesje ślubne. Zarządzający Mount Edgcumbe dbają także o to, by dużo się tutaj działo w weekendy. Zlot samochodów zabytkowych, jarmark żywności ekologicznej, wystawa sztuki i rękodzieła – to tylko kilka przykładowych eventów, w których miałem okazję uczestniczyć na Mount Edgcumbe.

Podsumowując: Uwielbiam Plymouth, życie toczy się tu normalnym tempem. Jest to miasto dobrze rozwinięte, ale nie rozległe. Wielokulturowe, wypełnione młodymi ludźmi i turystami w sezonie letnim.

Ciekawy jestem jak Ci się podoba Plymouth? Gdybyś mógł/mogła wybrać idealne miejsce do życia dla siebie, to co byłoby dla Ciebie istotne? No i gdzie by to było? :)

Napisz komentarz:

  1. Cześć :)
    Wkrótce będę prawdopodobnie przenosił się w te rejony i chciałbym kokretnie zamieszkać w Plymouth, Myślę, że firma nie będzie robiła problemów. Mam pytanie bo bardzo zainteresował mnie Twój artykuł. Czy dalej podzielasz swój pogląd :) ? Że jest to super miasto? Pytam znajomych anglików, którzy byli ale nie mieszkali i opinie są podzielone – jedni, że jest super – drudzy, że to przemysłowy moloch… Sam już nie wiem. A poza tym jak tamtejsza ludność w dobie Brexitu i całego tego zamieszania odnosi się do Polaków? Nie ma problemów? Bo tyle się teraz słyszy w mediach…
    Pozdrawiam
    Jarek

    1. Zupełnie nie rozumiem kto nazywa to miasto przemysłowym molochem – to chyba jakieś nieporozumienie, owszem są może jakieś rejony gdzie budują statki itd. ale przemysłu tu i w Kornwalii jak na lekarstwo w porównaniu do innych miejsc. Tak nadal uważam że w całym UK nie ma fajniejszego miejsca do życia. Miasto jak dla mnie jest studenckie i turystyczne.

      W dobie Brexitu wszędzie jest podobnie, słyszałem o jakichś incydentach ale mnie nic złego tu nie spotkało. Generalnie mało jest tu też polaków, czasami słychać język polski ale zdecydowanie mniej niż w innych miastach. Myślę że po prostu jeśli będziesz szukał mieszkania tu to po prostu omijaj regiony councilowskie. Chavsów można spotkać wszędzie :) niezależnie od miejsca. Generalnie jeśli ktoś mieszka w centrum, przy uniwersytecie lub w pasie nadmorskim to poczuje bardzo pozytywny klimat tego miasta.

      Musisz przejechać się po prostu w te rejony i zobaczyć to na własne oczy.

  2. dziekuje za interesujacy wpis. A jak jest ze szkolami primary/secondary, czy sa takie duze jak w Londynie? Czy latwo tu o prace?

    1. Plymouth to miasto studenckie więc uczelnie są spore, niestety nie mam pojęcia jak to wygląda ze szkołami primary/secondary bo zupełnie nie interesowałem się tym. Natomiast jeśli chodzi o pracę to wszystko zależy w jakiej branży bo miasto jest specyficzne turystyczno-studenckie.

  3. Myślę,że Tobie nie grozi zostanie dziadkiem klozetowym:). Ja tylko ze średnim wykształceniem,średnią znajomością języka i moim kiepskim zdrowiem jestem skazana na gorsze prace,ale bycie tam wynagrodziłoby mi wszystko inne.Jestem na takim etapie życia,że nie mam już pragnienia dorabiać się domu,samochodów i innych rzeczy które właściwie ograniczają człowieka,tylko spokojnie przeżyć resztę życia. Może kiedyś uda się jeszcze wyjechać,choć z biegiem czasu szanse są coraz mniejsze.Zostało tylko marzenie,ale zawsze coś:) Pozdrawiam.

  4. Witam.Byłam w Kornwalii w 2011 roku.Pracowałam w Holiday Parku obok Newquay.Niestety musiałam w sierpniu zrezygnować z powodu kręgosłupa( nie jestem już najmłodsza i nie dałam rady pracować po 10-11 h)Gdy tylko miałam wolne wyruszałam zwiedzać miasta i miasteczka Kornwalii.Jestem zakochana w Kornwalii do dziś i marzył mi się powrót tam,lecz przez te 5 lat stan mojego kręgosłupa pogorszyl sie i niestety moje marzenie żeby tam wrócić zostanie tylko marzeniem.Byłam w paru miejscach w Europie,ale nigdzie nie było tak pięknie jak w Kornwalii.Wiem też że nawet gdybym miała pracować tam nawet jako babcia Klozetowa:) to pojechałabym już dziś bez zastanowienia.Pozdrawiam wszystkich w Kornwalii. Beata.

    1. Życzę Ci, żebyś nie musiała pracować jako babcia klozetowa ;) i jednak udało się zamieszkać na stałe w tym pięknym miejscu. Podzielam wszystko co napisałaś, jak dla mnie nie ma bardziej urokliwego miejsca do życia w Europie, jak właśnie Kornwalia. Też jestem zakochany w całym tym regionie. Na razie świat wzywa, ale jeśli zdecyduję się osiąść na stałe w Europie, to myślę, że zrobię wszystko, żeby to była Kornwalia – nawet jakbym miał na starość zostać dziadkiem klozetowym ;)

  5. Dobrze opisane miasto :) Szczerze mówiąc to ja w UK trafiłem do Londynu, teraz mieszkam w Warszawie. Anonimowość jest naszym wyborem tak naprawdę, bo powoli poznaję sąsiadów z bloku, choćby z widzenia, ale znam sporo miejsc gdzie ludzie w ramach budynku czy osiedla się całkiem dobrze znają :)
    Sam pośpiech czasami się przydaje, nie wiem czy potrafiłbym funkcjonować normalnie gdybym jeszcze zwolnił – bo już teraz na niektóre kwestie brakuje mi czasu :( Ogólnie to nie chcę więcej emigrować. Niestety kilka lat w UK nauczyło mnie, że jest to „biznes” dla ludzi którzy nie mają zbyt wielu bliskich osób między Wisłą i Odrą. Mówię to, bo sporo z wolnego jakie miałem w UK spędzałem na lotniskach i w samolotach do Polski. A gdy pojawiła się sytuacja awaryjna to potrzebowałem prawie 12 godzin żeby się dostać do kraju.

  6. Fajnie to opisałeś. Mamy chyba podobny gust. Pomieszkiwałem w Warszawie nie spodobał mi się ten pośpiech, rozległość i anonimowość. Teraz 2 mc temu także wyruszyłem za pracą pierwszy raz do Anglii i trafiłem w okolice Bristolu. Miasto jakoś mnie nie urzekło choć ludzie bardziej otwarci i uprzejmi. Obecnie mieszkam na prowincji bo mamy ruchome projekty budowlane. Jedyne co mi nie odpowiada to krajobraz niczym z horroru wąskie drogi, kostrobate drzewa, architektura z kamienia, jakbym był w świecie Harrego Portera. Myślę, że niedługo wyskoczę na weekend do Plymouth. Co do innych miast podobała mi się Kopenhaga (dużo rekreacji), Pampelona i Barcelona w Hiszpanii (życie nastawione na odpoczynek i relacje społeczne w dodatku kiedy cały rok jest w miarę ciepło).
    Odnośnie inwestycji siedzę dalej tylko w kryptowalutach, ostatnio Auroracoin powrócił do gry. A mój portfel ładnie podskoczył ze względu na to że pół roku temu sporo dokupiłem po cenie 8x mniejszej. Myślę, że projekt na fali utrzyma się dłużej, manifestacje powróciły do Islandii ze względu na aferę Panama Papers w którą zamieszany jest premier Islandii. Tylko czekać aż jakaś większa giełda wprowadzi tą walutę.

    1. Ja prawdopodobnie niedługo wyląduję w Indiach, tam prawdopodobnie wszystko może doprowadzić do bólu głowy :)

      Nie obserwowałem AUR, temat jest dla mnie zamknięty.

  7. No to jest nas dwoje zakochanych w Plymouth. Mnie los rzucił na koniec życia w to miejsce i jestem mu wdzięczna. Jest pięknie, ludzie uśmiechnięci, pogoda „akurat”.
    Pozdrawiam
    ami

  8. Hey there! Do you use Twitter? I’d like to follow you if that would be
    ok. I’m undoubtedly enjoying your blog and look forward to new updates.

  9. Zapowiada się świetny blog! Już mam Pana w czytniku RSS ;)
    Wybrał Pan przepiękne miejsce do życia. Zazdroszczę, ale właśnie dzięki temu tematowi odwiedzę Plymouth i zwiedzę część Kornwalii.
    Niewiele mi brakuje żeby namówić żonę na porzucenie pracy i udanie się na kilkumiesięczną przeprowadzkę po różnych regionach Europy. Powiedziałbym to jedyna okazja przed pierwszym dzieckiem ;)

    pozdrawiam!
    eM

    1. Dziękuję za miłe słowa, jasne trzeba korzystać z życia! A po narodzinach dziecka polecam edukację w UK, moja córka świetnie sobie radzi. To zupełnie inny rodzaj edukacji niż ten który obserwujemy w Polsce, na ten temat oczywiście też napiszę w przyszłości.

  10. Znalazlem ten blog przez zbieg okolicznosci I wyglada na to, ze byl to bardzo dobry zbieg okolicznosci, gdyz blog wyglada rewelacyjnie, a kornwalie mialem na oku od dluzszego czasu.
    Czy moglbys przedstawic jak wygladaja koszty zycia w Plymouth? Interesuje mnie codzienna proza zycia, ktora trudno jest wyczytac w przewodnikach.
    Dzieki z gory.
    Janusz

    1. Jasne, wpis na ten temat pojawi się jeszcze w tym tygodniu za jakiś czas. Jeśli chcesz jeszcze coś wiedzieć lub jakiś temat mam potraktować bardziej szczegółowo to napisz w komentarzu.

      1. Szukam miejsca na emeryture w Europie i powoli gromadze informacje. Ciezko jest jednak dostac rzetelna informacje o poziomie zycia, szukam miksu pomiedzy cena, atrakcjami, dostepnoscia rozrywek, mozliwosciami zwiedzania i komunikacja, a takze mozliwoscia znalezienia pracy. Mozliwoscia przez duze M bo mam nadzieje ze nie bede musial pracowac, ale… zycie.

        1. Witaj Janusz,
          Anglicy na emeryturę wybierają Hiszpanię, a tanie (obecnie) nieruchomości w Hiszpanii tylko potęgują to zjawisko bo wykupują je dużo przed emeryturą. Gustują raczej w rejonach Katalonii. Nie zakładają aktywności zawodowej na emeryturze więc sytuacja gospodarcza kraju nie jest dla nich aż taka istotna, podoba im się za to styl życia. Dużo osób interesuje się Cyprem. Popularnym kierunkiem wybieranym przez Anglików są Nowa Zelandia i Australia, ale te kierunki wybierają osoby aktywne zawodowo. Tu również decydują się na wyjazd ze względu na lifestyle, właściwie panuje pewne przekonanie że do pracy jedziemy do Australii a po styl życia bardziej do Nowej Zelandii. O UK będę pisał jeszcze wielokrotnie, również w kontekście cen, poziomu życia i wielu różnych aspektów więc na pewno znajdziesz na moim blogu wiele ciekawych informacji. W przyszłości zamierzam również na dłużej osiąść w Hiszpanii, Włoszech i Francji więc myślę że również będę miał o czym pisać :)

  11. Wow. Świetna relacja. Przyznam, że zawsze chciałam porządnie zwiedzić Wielką Brytanię, ale jakoś nigdy nie było okazji wychylić się poza Londyn.

    PS Masz naprawdę pięknego bloga!

    1. Dzięki za miłe słowa. Jest co zwiedzać w UK. Szkocja ponoć też jest piękna ale nigdy jej nie widziałem na własne oczy bo pomimo że znam angielski to za nic w świecie nie rozumiem szkotów. Jak dla mnie to połączenie szwedzkiego z angielskim :) Dlatego mam spore obawy przed dłuższą podróżą w tamte rejony :)

      1. Hej. Mieszkam w Szkocji na prowincji. Wyemigrowaliśmy pół roku temu, z Warszawy. I w sumie zupełnie przypadkiem trafiłam na szkocką prowincję. Fakt, jest pięknie. Fakt, ich angielski jest trudny ale można się przyzwyczaić. Natomiast nie wiem, czy da się przyzwyczaić do klimatu.Pierwsza jesień i zima mnie dobiła a teraz, mimo że już mamy maj, wciąż krajobraz się nie zazielenił i jest zimno i mokro :-( Mamy dwoje małych dzieci więc ze względu na nie mieszkanie w spokojnej okolicy ma swoje dobre strony ale my potwornie się nudzimy. Zaczęłam szukać i rozmyślać i wymyśliłam Plymouth. I tak też znalazłam ten blog.
        Miejska infrastruktura, łagodny klimat i bliskość Kornwalii bardzo zachęca. Ale jak jest z pracą? Mówimy dobrze po angielsku, zawody mamy dość uniwersalne.

        1. Witaj Eliza, Plymouth to miasto studenckie i turystyczne. Jest pięknie, Kornwalia jest również piękna i myślę że nikt tutaj nie będzie się nudzić, ale podejrzewam że z pracą może być kiepsko. Cały rejon jest słabo uprzemysłowiony, nie chodzi mi o szukanie pracy w fabrykach ale raczej o pokazanie analogii że im rejon mniej uprzemysłowiony tym mniej pracy w różnych innych branżach które z tego uprzemysłowienia również korzystają…

          Plymouth to na pewno jedno z fajniejszych miejsc do życia w UK, ale przenosząc się tutaj trzeba mieć jakiś plan na siebie (biznes, inwestycje, wolny zawód) lub zadbać z wyprzedzeniem o pracę przynajmniej przez jedno z was aby nie stracić stabilizacji finansowej. Nie wiem co masz na myśli pisząc o uniwersalnych zawodach, myślę że chcesz przez to stwierdzić że jesteście elastyczni. Jeśli tak, to na pewno, prędzej czy później znajdziecie coś dla siebie, chodzi jedynie o to żeby przygotować się na znacznie dłuższy okres przejściowy – krotko mówiąc trzeba mieć determinacje i konkretny plan.

          Ja nie wyobrażam sobie mieszkania w UK, gdzie indziej jak właśnie w Plymouth. Kocham to miasto i po powrocie z Indii wracam właśnie tutaj.

          Ps. Do tej pory nie jestem wstanie zrozumieć szkockiego :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *