Moje inwestycje – wstęp

W październiku 2015 roku podjąłem decyzję o stworzeniu długoterminowego portfela inwestycyjnego. Nigdy wcześniej nie inwestowałem długoterminowo, byłem jedynie spekulantem z całkiem dobrymi wynikami. Nigdy nie straciłem, przeważnie zarabiałem.

Kupowałem akcje, aby sprzedawać je drożej, jednostki funduszy, kontrakty CFD, a nawet grywałem na rynku Forex. Inwestowałem również na rynku alternatywnym – czasami w bardzo niszowe aktywa jak wino i numizmaty. Moje pierwsze doświadczenia z rynkiem kapitałowym miały miejsce ponad 15 lat temu. Moja najdłuższa inwestycja trwała dwa lata, najkrótsza 2 sekundy. Cel był tylko jeden – sprzedać z zyskiem – czysta spekulacja.

Dlaczego zdecydowałem się zostać inwestorem długoterminowym?

Nie ma nic złego w spekulowaniu i zarabianiu w ten sposób, ale pewnego dnia uświadomiłem sobie, że tak naprawdę do niczego mnie to nie doprowadziło. Nigdy nie reinwestowałem zysków – po prostu je przejadałem. Nigdy wcześniej nie traktowałem inwestowania jako drogi do systematycznego bogacenia się, a jedynie jako formę stosunkowo szybkiego i łatwego pomnożenia pieniędzy z przeznaczeniem na jakiś konkretny cel.

Pewnego razu policzyłem, jak mógłby wyglądać dziś mój majątek, gdybym reinwestował zyski – i właśnie w tym momencie podjąłem decyzję o zmianie mojego sposobu inwestowania. Nie jest to jednak odpowiedź na tytułowe pytanie – spekulując i jedynie reinwestując zyski w jakiś inny instrument finansowy, nadal przecież nie byłbym inwestorem długoterminowym.

W całym moim życiu dążyłem do wolności – z tego powodu jestem np. freelancerem, dzięki temu mogę pracować i mieszkać gdzie tylko chcę. Nigdy jednak nie osiągnąłem wolności finansowej w całym znaczeniu tego słowa – ciągle muszę pracować. Do osiągnięcia pełni wolności nie wystarczy mi już nomadyczny styl życia, chciałbym również pracować, kiedy chcę ;)

Właściwie to uwielbiam swoją pracę i nie sądzę, że z niej zrezygnuję. Przyznasz jednakże sam – że wizja wzięcia sobie rocznego urlopu (kiedy tylko chcę), a do tego niemartwienie się o dochody i topniejące oszczędności, może być kusząca? ;)

Ostatecznie to nie wizja słodkiego lenistwa sprawiła, że zacząłem szukać jakiegoś rozwiązania – a właściwie strach o własną przyszłość. Od dłuższego czasu zastanawiałem się, co zrobię, gdy będę musiał przejść na emeryturę – nieważne czy z powodu starości, czy po prostu zdrowie mi wysiądzie. Wizja roztrwonienia oszczędności i wegetacji na poziomie minimum socjalnego nigdy nie napawała mnie optymizmem. Do tego mam jeszcze przecież córkę – nie wyobrażam sobie, że mógłbym być dla niej balastem finansowym w jej dorosłym życiu. Chciałbym zostawić jej jakiś majątek, który będzie służył również moim wnukom.

Musiałem poszukać jakiegoś rozwiązania i oczywiście szybko znalazłem (właściwie od dawna to wiedziałem, ale nigdy nie szedłem tą drogą… ). Jedną z dróg zabezpieczenia własnego życia na emeryturze, a być może nawet uzyskania wolności finansowej, jest długoterminowe inwestowanie w aktywa płacące dywidendy (np. akcje), odsetki (lokaty, obligacje) lub generujące stałe źródła dodatkowych dochodów (np. mieszkania na wynajem, własna firma). Zainwestować w coś, co zwróci się samo za jakiś czas, a później będzie źródłem dodatkowych dochodów. Banalnie proste prawda?

Nie prawda!

Nie chodzi o to, że trudno jest znaleźć takie aktywa. Sęk w tym, że nie żyjemy w próżni i świat zmienia się każdego dnia, dyktując nam co jakiś czas nowe warunki. Rynek finansowy ewoluuje. Politycy i ich decyzje, które mają niebagatelny wpływ na naszą przyszłość i zasobność naszych portfeli, także się zmieniają! Jedyne czego możemy być w życiu pewni to właściwie tylko tego, że wszystko się zmienia:

  • Kupując akcje spółki płacącej dywidendę, nigdy nie masz pewności, że za kilka lat nadal będziesz tę dywidendę otrzymywać. Być może tak, być może dywidenda się zwiększy, być może zostanie obcięta lub po prostu przestanie być wypłacana.
  • Umieszczając pieniądze na lokacie, nigdy nie masz pewności, że któregoś dnia nie dojdzie do bankructwa sektora finansowego i nawet BFG nie będzie w stanie zagwarantować wypłat.
  • Nabywając obligacje korporacyjne, nigdy nie masz 100% pewności, że firma wywiąże się ze swojego zobowiązania.
  • Kupując mieszkania na wynajem – nie wiesz, jak będzie wyglądał rynek za kilka lat i czy politycy nie wpadną na jakiś genialny pomysł zniszczenia rynku najmu poprzez własne programy socjalno-stymulacyjne.

Na tym polega ryzyko, które musimy zaakceptować. Ono istnieje i nigdy nie zniknie. Powyżej wypisane sytuacje, zaliczają się do tych z kategorii ciężkich. Istnieją jeszcze tysiące innych ryzykownych czynników. Jednakże życie w przeświadczeniu nieuchronnej katastrofy byłoby paraliżującym koszmarem.

Uważam, że nie należy rezygnować ze swoich planów i pragnień tylko dlatego, że wiążą się z podejmowaniem ryzyka. Gdyby wszyscy bali się podejmowania ryzyka, to pewnie nikt nie próbowałby wspiąć się na szczyty gór, ludzie nie bogaciliby się na giełdach. Ogólnie rzecz biorąc wszyscy pewnie pochowaliby się w norach ;) i świat stałby się bardzo ponurym miejscem.

Jeśli planujesz zdobyć szczyty gór, zapewne będziesz dbał o swoją kondycję i  formę. Prawdopodobnie przygotujesz się starannie do wyprawy, zakupując odpowiedni ekwipunek. Nie będziesz przecież wspinał się na szczyt na golasa, bo odmrozisz sobie tyłek ;)

Podobnie jest z inwestowaniem. Zawsze trzeba być w dobrej kondycji umysłowej – zdobywać i pogłębiać wiedzę, obserwować zależności i wyciągać wnioski, reagować na wydarzenia. Być może jeśli inwestowałeś na rynku lewarowanym (jak np. Forex) to okazało się, że kilka razy zostałeś golasem? ;)

Warto, a nawet trzeba, starać się ograniczać ryzyko poprzez dywersyfikację dostosowaną do aktualnie istniejących warunków na rynku. Spekulacja i trading na rynku lewarowanym nauczyły mnie, że, równie dobrze można zarabiać, będąc bykiem jak i niedźwiedziem. Zarabiać na wzrostach i na spadkach lub czasem hedgować swoje pozycje.

Portfel wolności finansowej

Tak powstał portfel wolności finansowej – projekt niezależny od moich finansów osobistych, który będzie żył własnym odrębnym życiem, a jego wyniki publikowane są na blogu.

Początkowo zakładałem, że będę zasilał go systematycznie – co miesiąc – pewną kwotą. Zakładałem, że będę pasywnym inwestorem i będę kupował jakieś aktywa płacące odsetki lub dywidendy i nie będę zarabiał na spekulacji. Doszedłem jednak do wniosku, że skoro zawsze dobrze radziłem sobie na rynku jako spekulant, to warto zastanowić się nad opracowaniem długoterminowej strategii inwestycyjnej łączącej dwa elementy:

  • inwestowanie długoterminowe w aktywa dywidendowe lub płacące odsetki,
  • spekulację, czyli zarabianie zarówno na wzrostach, jak i na spadkach różnych instrumentów finansowych.

Tak też się stało, ale z czasem strategia ulegała lekkim modyfikacjom. Jedną z nich jest np. krótko okresowe wykorzystywanie nisko oprocentowanego kredytu inwestycyjnego w ściśle określonych sprzyjających warunkach. Jak wspomniałem wcześniej zmiany to jedyna pewna rzecz. Jestem pewny, że strategia będzie jeszcze wielokrotnie modyfikowana i wzbogacana o nowe elementy. Pewny jestem również tego, że fundamentalne założenie, dotyczące połączenia spekulacji z inwestowaniem długoterminowym, pozostanie niezmienne.

Dlaczego portfel jest publiczny?

Oczywiście nie jest publiczny w sensie dosłownym, ale każdy czytelnik tego bloga może kupić dostęp premium i zobaczyć wszystko na tych podstronach bloga:

Postanowiłem również, że będę czasami publikował również artykuły premium, które będą przedstawiać kompleksowo konkretne zagadnienia związane z inwestowaniem.

Zastanawiałem się, jak i czy udostępniać tego typu informacje. Strefa premium skierowana jest tak naprawdę do najbliższego grona przyjaciół i rodziny, którzy czasem pytają mnie o pewne zagadnienia związane z inwestowaniem pieniędzy – dużo łatwiej jest mi przekazywać wiedzę w ten sposób, niż tłumaczyć to samo każdemu z osobna.

Liczę także że wiedza zbierana tutaj, na przestrzeni wielu kolejnych lat, będzie pomocna dla mojej córki. Kiedy osiągnie dojrzałość, będzie mogła to wszystko przeczytać i prawdopodobnie znacznie ułatwi jej to zrozumienie świata finansów i inwestycji. Być może uniknie dzięki temu wielu błędów.

Osobiście nie widzę żadnego sensu w dzieleniu się tego rodzaju wiedzą i zdobytym doświadczeniem, publicznie i za darmo, z szerokim gronem przypadkowych osób odwiedzających mój blog. Po rozmowie z przyjaciółmi stwierdziłem, że skoro i tak będę prowadził tego rodzaju projekt i poświęcał na to czas, to powstanie na blogu opcja wykupienia dostępu do tej strefy.

Co z tego wyniknie? Nie mam pojęcia. Jeśli pomysł spotka się z dużym zainteresowaniem osób postronnych, to z pewnością zrobię coś więcej również dla czytelników.

Portfel jako narzędzie dla mnie

Sekcja zawierająca wykresy, podsumowania i historie inwestycji jest również dla mnie niezastąpionym narzędziem. Każdy kto inwestuje, tworzy tego typu zestawienia. Dzięki temu mogę spojrzeć na wszystko z szerokiej perspektywy. Mogę przemyśleć decyzje podejmowane na przestrzeni czasu. W efekcie – mogę również wprowadzać nowe elementy do mojej strategii, testować je i wyciągać wnioski.

Wiele rzeczy udało mi się zautomatyzować, np. wszystkie wykresy cen, stopy zwrotu i inne zmienne – obliczają i przeliczają się automatycznie. Zawsze, gdy tylko tego potrzebuję mam dostęp do najświeższych danych. Prawdopodobnie wkrótce wprowadzę również funkcjonalność powiadamiania i portfel sam będzie wysyłał mi informacje – takie jak alerty cenowe lub przypomnienia o zrealizowaniu zysku. Prowadzenie portfela inwestycyjnego w takiej formie bardzo ułatwia mi podejmowanie kolejnych decyzji.

Jeśli jesteś czytelnikiem, który kupił dostęp do strefy premium – daj mi koniecznie znać, jak podoba ci się taka forma prezentacji danych. Bardzo chętnie poznam Twoją opinię. Jeśli okaże się, że większe grono osób będzie chciało prowadzić tego typu zestawienia to pomyślę o stworzeniu aplikacji na smatfony i tablety dla czytelników.

Inwestowanie wiąże się z ryzykiem

Na zakończenie, chciałbym przypomnieć Ci, że inwestowanie wiąże się z ryzykiem. Powinno być to oczywiste dla wszystkich inwestorów i spekulantów. Ja również nie czuję się wyrocznią i mogę popełniać jakieś błędy. Korzystanie z wiedzy zawartej w sekcji premium nie zwalnia Cię z myślenia i samodzielnego podejmowania decyzji.

Wiedzy zawartej w strefie premium nie należy traktować jak poradnika czy książki, a raczej jako studium przypadków, ukazanie nowych możliwości lub szereg wskazówek – które mogą być pomocne podczas budowania własnej strategii. Nigdy nie należy traktować jej jako formę rekomendacji inwestycyjnych.

Napisz komentarz:

  1. Bardzo fajny pomysł z tym portfelem, jak tak się patrzy to bardziej mobilizuje do aktywnej obecności na rynku. Inwestowanie długotermionowe jest bardziej opłacalne od spekulacji.

    1. Ostatnio nie było większych zmian bo nie widzę powodów, ale to fakt, takie zastawienie pomaga mi bardzo w podejmowaniu decyzji. Jestem zdania że nie ma jedynej słusznej drogi w inwestowaniu, swing trading też jest ok wszystko zależy od tego w którym miejscu jest rynek. Cieszę się że Ci się podoba i zachęcam do zrobienia swojego i wrzucenia tu linka.

        1. Gratuluję, pierwsze koty za płoty :)

          A ja się zastanawiam czy nie zrobić sekcji premium publicznej w tym roku bo póki co korzysta z niej tylko najbliższe grono osób… Jeszcze nie wiem bo ostatnio znów wypadłem z blogowego obiegu i zanurkowałem się w pracę. W marcu/kwietniu podejmę decyzję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *